Andrzejki - połóg
W Andrzejki urodził mi się mój pierwszy syn, więc datę 30. listopada pamiętać będę do końca życia. Aśka termin wyznaczony miała na połowę grudnia, czuła się dobrze i nic nie wskazywało na to, że maluszek przyjdzie szybciej. Oczywiście na każdą sytuację trzeba być przygotowanym to też Joanna miała naszykowane te wszystkie swoje rzeczy do szpitala i całe szczęście. Mój kolega przyszedł do mnie i siedzieliśmy sobie przed telewizorkiem, oglądając mecz i popijając piwko, a tu się nagle zaczęło. Asia dostała skurczów, a że to przecież
Andrzejki były to nie mogłem dodzwonić się na postój taksówek. Chłopaki w kursach na pewno, a mnie szlag trafiał, że akurat w tym momencie piłem alkohol. Kumpel był równie mocno utrąbiony, co ja, więc też nie mógł powozić, a te chamy na pogotowiu ciężarnych na połóg nie wożą. Co to za państwo, idiotyczne przepisy i popieprzony NFZ? Na szczęście mój sąsiad z dołu jest nie pijący i na żadnych Andrzejkach się nie bawił. Okazał się dla mnie i Aśki wybawieniem.