Hotel - Amerykański przejazd po Polsce.

Nie ma to jak rodzinka. Wujek Franciszek z Ameryki przyjeżdża do Polski. Nigdy w życiu go nie widziałem, ale okazało się, że chce zainwestować w hotel nad Morzem Bałtyckim lub w górach. Ja jako, że związany jestem z turystyką i mam duży, wygodny samochód, to wujcio chce ze mną i swoją amerykańską żoncią zwiedzić przy okazji Polskę. Dla mnie to super, od lat marzyłem, aby tak przez dwa tygodnie jeździć po kraju. Wujcio chce na koniec spotkać się z rodziną w rzeszowskiemu, a teraz zabieram go z lotniska w Berlinie i mamy jechać do Rzeszowa przez dwa tygodnie. Zaczynamy od Świnoujścia, bo tam jest uzdrowisko, fajne hotele i niedaleko dla berlińczyków. Potem obowiązkowo ma być Kołobrzeg i Darłowo, ale coś żonci się tam nie podoba, bo co meksykanka może wiedzieć o Wikingach. W gdańskich hotelach można przebierać, a potem przez Malbork, Poznań, Wrocław lądujemy w Karpaczu. Hotel Gołębiewski zrobił duże wrażenie, a szczególnie całoroczny stok narciarski. Rodzina jest uparta po tygodniu zażądała, aby wujcio natychmiast przyjechał do Łańcuta.